Ustaw jako stronę startową

Witam serdecznie :)

Subk. Penitencjarna

Subkultura Więzienna i rzeczywista wartość kary pozbawienia wolności na tle książki Marka Kamińskiego "Gry Więzienne"

Książka Marka Kamińskiego zatytułowana „Gry więzienne”, obecnie profesora Wydziału Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego do pewnego stopnia przypomina powieść Gustawa Herlinga – Grudzińskiego pt.: „Inny świat”. Oczywiście sposób narracji jest zgoła odmienny, a same opisywane wydarzenia różnią się diametralnie to jednak zdaje się nie ulegać wątpliwości, iż zarówno w sowieckim gułagu jak i PRL-owskim i więzieniu styl zachowania się, język, obyczaje, sankcje przewidziane za złamanie „kodu” są czymś niespotykanym w otwartym społeczeństwie ludzi wolnych. Autor aresztowany w marcu 1985 roku przez Służbę Bezpieczeństwa pomimo dużych trudności postanawia wykorzystać swoją nietypową nadarzającą się „szanse” i w pewien sposób skorzystać po wyjściu na wolność ze swoich niecodziennych doświadczeń. Marek Kamiński opisuje zachowania skazanych poprzez cztery, najważniejsze źródła danych (tzn. badanie poprzez rolę społeczną, wieczorną bajere, nieformalne rozmowy oraz tajny trening bajery).

Znaczna część „więziennego kodu” jest dostępna już na pierwszy rzut oka, istnieje jednak pewna warstwa, która jest „ściśle tajna i trudno ją wydedukować z codziennych czynności”.

Z całą pewnością pozycja ta stanowi swoistego rodzaju „podręcznik” nie tylko dla socjologów, kryminologów, psychologów czy nawet szeroko rozumianej kategorii naukowców ale również dla wszystkich, którzy trafiliby do tego dziwnego, rządzącego się swoistym prawem zwyczajowym, brudnego i kastowego świata. Książka niniejsza – jak piszę o tym sam autor – „jest książką naukową, nie popularnonaukową. Nie opisuje przystępnym językiem rzeczy znanych, lecz podejmuje trud stawiania nowych hipotez i rozwijania nowych metod”. Rzeczywiście trudno po lekturze tego „przewodnika do świata więziennego grypsu” mieć w tej kwestii inne zdanie. Tym bardziej utylitarny zdaję się być „słowniczek” zamieszczony przez autora na końcu jego przełomowej pracy socjologiczno – psychologicznej.

Ta niezwykle interesująca i pouczająca lektura składa się zasadniczo z dziewięciu głównych rozdziałów, które sam prof. Kamiński pokrótce omawia we „Wprowadzeniu” a ściślej rzecz ujmując w podrozdziale o wdzięcznej nazwie „struktura książki” (są to kolejno „Życie w więzieniu”, „Wjazd”, „Inicjacja”, „Kod”, „Bajera”, „Życie codzienne”, „Seks, flirt, miłość”, „Niedomaganie strategiczne” oraz „Wyjazd”. Szczegółowa analiza wszystkich poruszonych w nich zagadnień byłaby niezmiernie monotonna i zapewne stałaby się bezprzedmiotowa w kontekście tworzenia pracy o tematyce stricte kryminologicznej. Ograniczę się zatem do najistotniejszych – moim zdaniem elementów – „więziennego przewodnika” Marka Kamińskiego.

Zasadniczym źródłem danych dotyczących „grypsowania” są słowniki H. Michalskiego, J. Morawskiego oraz K. Stępniaka. Przytoczona przez autora historia rozwoju „więziennego kodu” oraz jego możliwe ścieżki rozwoju (kształtowania się) wskazują na pewne elementarne, stałe zasady na których bazuje ta specyficzna mowa tego przecież niejednorodnego środowiska osadzonych. Przede wszystkim „język grypsujących przetrwał praktycznie niezmieniony” („wśród kilkudziesięciu słów wymienionych w świadectwach nie było żadnego nowego w stosunku do roku 1985”).

Również większość norm tzw. „brudnej fizjologii” pozostała bez zmian (np. „nie wolno przymusowo przecwelić świeżaka”). Liczba więźniów po silnym spadku spowodowanym upadkiem epoki komunizmu, systematycznie od kilku lat rośnie a „kierunek zmian subkultury” może przez to pozostawać nie całkiem jasny.

Podstawowa grupa zasad tworząca tajny kod grypsowania opiera się na honorze (ochrona czci przed atakiem fizycznym, symbolicznym atakiem fizycznym oraz atakiem językowym – tzw. przybluzganiem), higienie (i dyscyplinie wewnętrznej pomagających zachować komfort psychiczny, zminimalizować dyskomfort innych oraz zapobiec epidemii), solidarności (współpraca grypsujących), odmowie współpracy (zakazuje dobrowolnej współpracy z administracją więzienia, która mogłaby zagrozić innym grypsującym) i pomocy (najrzadziej przestrzegana – norma postępowania – pomoc słabszym grypsującym).

Trójwartościowy podział przedmiotów jest powiązany z trój – stopniowym rozróżnieniem więźniów tj. „grypsującymi” (stojącymi najwyżej w hierarchii), „frajerami” oraz „cwelami”. Klasyfikacja oraz logika czystości przedmiotów wydaję się często absurdalna, po głębszym jednak zastanowieniu się w święcie skazanych niemalże wszystko może wydać się w miarę logicznie wytłumaczalne. Przykładowo więźniowie unikają kontaktu z rzeczami cwela, bojąc się obniżenia swojego statusu („Okradanie cwela jest wykluczone. Paradoksalnie zatem dobra cwela są bezpieczniejsze od dóbr frajera”). „Degradacja świeżaka do roli frajera” do tylko przykład jednego z całej masy opisanych w książce „rytuałów” związanych z pełnieniem określonych funkcji w ten niezwykłej społeczności.

Graham M. Sykes stwierdził, iż etykietowanie i wyposażanie ról w stereotypowe właściwości stanowi jedną z głównych funkcji więziennej bajery. W Polsce przydział swoistego rodzaju gombrowiczowskich gęb (takich jak kapuś vel konfident) jest ściśle zrytualizowany.

Warto w tym miejscu zaznaczyć jak istotne w świecie osadzonych jest pierwsze wrażenie, składające się na nie - początkowe gesty zademonstrowane niezwłocznie po wejściu „świeżaka” do celi czy przede wszystkim słowa wypowiedziane w kierunku swoich przyszłych „współtowarzyszy niedoli”. Przeciętny „nowoprzybyły” ma już za sobą chociażby minimalne rozeznanie w kwestii tak zasadniczej jak „grypsowanie” („Mógł się o tym dowiedzieć od litościwej duszy na dołku, w sieczkarni lub podczas transportu”). Z całą pewnością jednak często odczuwa on lęk czy przynajmniej obawę podczas odpowiedzi na pytanie „Grypsujesz ?” skierowane do niego przez jednego z (zazwyczaj) grypsujących. Jeśli odpowie „tak” będzie to najgorsza z możliwych odpowiedzi (gdyż z góry stanie się jasne, iż jest on zwykłym „frajerem” lub co gorsza „cwelem” albo pragnie się podszyć pod „znającego tajny kod”). Częstokroć wydawałoby się straceńcze „nie” jest lepszym wyjściem z tej często trudnej sytuacji. Wówczas prawdopodobnie usłyszy on kolejne pytanie, a mianowicie „Chcesz grypsować ?” Tu kategorycznie „świeżak” musi odpowiedzieć „chcę grypsować” choć to może okazać się początek długiej i trudnej „Ameryki” (okresu pełnego bólu i cierpienia kończącego się przypisaniem do odpowiedniej „kasty więziennej”). 

Prawdziwy grypsujący (znający kod, cieszący się szacunkiem wśród współwięźniów) nie wypowiadał by się w sposób oceny w tak istotnej sprawie na swój temat, tym bardziej przed ludźmi, których prawdopodobnie widzi na oczy pierwszy raz w życiu. Odrzekłby „Zapytaj innych grypsujących” lub znacznie dobitniej i spektakularnej „Ludzi zapytaj” („Taka odpowiedź dumnie oznajmia, że światek grypsujący go zna, że wyrobił tam sobie odpowiednią reputację i że każda podejrzliwa dusza, jeśli zechce, może to sprawdzić”).

Oczywiście ktoś mógłby zapytać co by się stało jeśli więzień podszyłby się pod „grypsującego” ? - konsekwencje takiego „zagrania” byłyby jednak wielce ryzykowne a najmniej dotkliwą sankcją za tak poważną „więzienną zbrodnię” byłoby pobicie i przypisanie do odpowiedniej kasty, nieuchronność tej „wewnętrznej odpłaty za kłamstwo” jest w zamkniętych celach niemalże stuprocentowa. Dosadny, częstokroć wręcz wulgarny język, styl wypowiedzi autora w sposób niezwykle wiarygodny oddaje „klimat” więzienia oraz całego środowiska w nim przebywającego (przykładowo „grypsujący często przechwalają się publicznie wydymanie cwela albo przecweleniem świeżaka”).

Więźniowie mimo, iż w celi są często życzliwi wobec swych towarzyszy niedoli tak naprawdę w większości nie zatracili racjonalnego rozumowania cechującego istotę ludzką może nie inteligentną lecz na pewno sprytną („Adresy sióstr są starannie ukryte, gdyż typowy więzień nie chciałby kiedyś powitać kolegi ze swojego więziennego klubu we własnym domu”).

„Samouszkodzenie”, „symulka” czy „domowa” to trzy podstawowe kategorie tzw. „niedomagania strategicznego” czyli wykorzystywania swojego zdrowia do osiągania różnego rodzaju korzyści poprzez symulowanie (np.: ucieczka z wrogiego środowiska, symboliczne oczyszczenie po przypadkowym przecweleniu, chęć odpoczynku w celi szpitalnej, wywieranie presji na organy więzienne decydujące o warunkowym zwolnieniu itp.) Zgodnie z przedstawionymi przez autora statystykami (będącymi zresztą przedmiotem zaniżonej manipulacji) w Polsce PRL-owskiej doby lat osiemdziesiątych notowano od około tysiąca do tysiąca stu przypadków samouszkodzeń rocznie. Opuszczenie więzienia przez skazanego również przebiega według ściśle ustalonej procedury (wymiana bądź oddanie większości z „więziennego majątku”, ukrycie maneli do przeszmuglowania, obietnica przekazania grypsów od koleżków) Wolność przychodzi znienacka do aresztu. Szok więźnia początkowo polega na uświadomieniu sobie, że nic już nie wyjdzie z planowanych przez niego „transakcji handlowych”, nie będzie kolejnych sesji bajery ze starszyzną, - w pierwszej chwili te – zdawałoby się irracjonalne kalkulacje – biorą górą i obejmują władzę w umyśle skazańca, jednak wraz z kolejnymi oddechami powietrza i ciągłym echem słów „krzywo uśmiechniętego gada” (zwanego też „klawiszem”) zdają one ustępować miejsca trzeźwemu planowaniu szczegółów związanych z wyjściem.

Zmienna restrykcyjność norm grypsowania zdeterminowana poprzez grupę przyczyn (stopień koncentracji aktywności w celi, jej rozmiar, wiek osadzonych, znacznie grup frajerów, ekonomię więzienia, sprawność administracji). Surowy lub sztywny kod albo też ostry rygor zakłada bezwzględne przestrzeganie norm symbolicznych i języka.

Omawiany utwór zawiera również ciekawy rozdział zatytułowany „prywatna wojna janosika podlaskiego z komunizmem” (ucieleśnienia wszystkich zmitologizowanych wartości grypsowania) w którym obok bardzo „chwalebnej” biografii człowieka stanowczo walczącego z komunizmem, polskiego „roobin hood’a” czytelnik dostrzega pewien „skomplikowany” dylemat trapiący grypsujących a związany z ich „kodem” postępowania, który ostatecznie został rozwiązany zgodnie z duchem „humanitaryzmu” i „człowieczeństwa”, jednocześnie nie urągając ani trochę „zasadom” skazanych i uspokajając ich „rozdwojone” sumienie.

Dodatek w postaci „Gier i decyzji” stanowi swoistego rodzaju uzupełnienie logiczne, w pewnym sensie kontynuacje „zabawy” w rozwiązywanie kazusów dedukcyjnych tzw. „dylematów więźnia”, których życie odsiadującego wyrok pełne jest każdego dnia (przykład dotyczy jakże dzisiaj aktualnej metody „konfrontacji zeznań” w kontekście przysłowiowej ewentualnej „sprzedaży wspólnika”). Na deser Marek Kamiński pozostawia czytelnikowi „słownik podstaw bajery”, na początku tej niezwykłej książki autor poleca „strategię” zapoznania się z zawartymi tam hasłami jeszcze przed samą lekturą w celu jej jak najlepszego zrozumienia.

Czytając „Gry więzienne” doszedłem do wniosku, że tak naprawdę książka ta to nie tylko obraz „subkultury polskiego więziennictwa” czy „antropologia społeczna schyłkowego okresu PRL-u”, uświadomiłem sobie przede wszystkim, iż z badawczego punktu widzenia niezwykle aktywna postawa Marka Kamińskiego oraz jego wcielenie się w rolę „obserwującego uczestnika” stanowi wielce ryzykowny ale zarazem chyba najlepszy sposób opisywania zjawisk czy relacjonowania wydarzeń „od wewnątrz”. W pewnym sensie można by było potraktować pobyt młodego studenta Uniwersytetu Warszawskiego w więzieniu jako zajęcia praktyczne z „socjologii” (kryminologii lub nawet kryminalistyki), których zapewne nigdy nie dane by mu było doświadczyć w społeczeństwie dzisiejszej epoki, gdy pewne zjawiska i systemy już nie istnieją, a jeśli ktoś idzie do więzienia to nie za walkę z ustrojem, wydawanie podziemnego pisma czy książek lub udział w demonstracji (jak to również miało wielokrotnie miejsce w historii naszego państwa). Z dzisiejszego punktu widzenia kategoria „więźniów politycznych” już w Polskich zakładach karnych nie występuje a o wyroku skazującym na karę pozbawienia czy ograniczenia wolności orzeka niezawisły sędzia w niezależnym sądzie, od którego orzeczenia zawsze przysługuję co najmniej jedna instancja odwoławcza (co zostało zresztą wyartykułowane w ustawie zasadniczej). 1

„W sytuacji uwięzienia, jak w ognisku soczewki skupiają się i ujawniają z całą jaskrawością mechanizmy funkcjonowania społeczności, kreowania hierarchii, obyczajów, przesądów, magii, a wreszcie elitarnych tajnych stowarzyszeń, do których wstęp mają tylko wybrani - ci którzy posiedli tajniki ekskluzywnej wiedzy i przebyli swoistą „iter perfectionis” - procedury inicjacji” to kluczowe motto zdaję się najpełniej charakteryzować sens i znaczenie „podręcznika do nauki sztuki grypsowania” Marka Kamińskiego. Warto zwrócić uwagę na przytoczone przez mnie na początku niniejszej recenzji porównanie książki naukowej „Gry więzienne” pisanej wówczas przez studenta Uniwersytetu Warszawskiego a słynne motto zaczerpnięte z utworu Fiodora Dostojewskiego „Zapiski z domu umarłych” umiejscowione na wstępie dziennika Gustawa Herlinga – Grudzińskiego „Inny świat” pisanego przez młodego więźnia syberyjskiego gułagu, gnębionego tak jak Marek Kamiński przez totalitaryzm sowiecki. „Tu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny; tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy”.

Powyższe refleksje prowadzą mnie do wniosku, iż książka Marka Kamińskiego pod tytułem „Gry więzienne” stanowi kanon literatury zaznajamiającej czytelnika z obyczajami i warunkami życia po drugiej stronie wymiaru sprawiedliwości.

W niezwykle sugestywnym filmie w reżyserii Konrada Niewolskiego z 2003 roku „Symetria” - dostrzegamy niejako przeniesione na szklany ekran odbicie wszelkich tych zjawisk które opisywał w swojej książce Marek Kamiński a dotyczących hierarchii więziennej, stylu życia w celi czy sposobu reagowania na szczególnie zdemoralizowanych ze względu na popełnione przestępstwo – skazańców. Widz szybko zorientuje się, iż główny bohater w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności zostaje niesłusznie osadzony w areszcie śledczym, w którym w trakcie pobytu stopniowo przyjmuje zachowania dewiacyjne i przestępcze stając się zupełnie innym człowiekiem, raczej już nie przystosowanym do życia w społeczności wolnych ludzi.

Na tle występujących w książce Marka Kamińskiego negatywnych zjawisk zachodzących w społeczności więziennej oraz zaprezentowanych w filmie Konrada Niewolskiego można dojść do wniosku, iż istnieje szereg negatywnych skutków pozbawienia wolności ludzi skazanych.

Trafnie wątpliwości co do faktu stosowania kary pozbawienia wolności na masową skalę ujął – amerykański pisarz i socjolog – Erving Goffman, który to w swoim dziele dotyczącym instytucji totalnej (tzn. regulującej całościową aktywność dużej części członków) przedstawił szereg cech składających się na model tzw. „idealnie funkcjonującego zakładu totalnego” 2 - który powinien charakteryzować się między innymi tym, iż życie penitencjariuszy toczy się na niewielkiej i ograniczonej przestrzeni, wszystkie czynności pensjonariusze podejmują w obecności innych pensjonariuszy, sankcje negatywne mogą być wymierzane za liczną grupę zachowań, rozkład dnia jest ściśle ustalony. Niemniej cechy te prowadzą do kreowania nowych sytuacji konfliktowych między podopiecznymi oraz personelem (a także wśród samych podopiecznych – więźniów – dzielenie więźniów na kasty), co powoduje znaczny wzrost agresji oraz stygmatyzację przez co mają oni znaczne problemy podczas odgrywania ról w społeczeństwie po ewentualnym wyjściu z więzienia i życiu w świecie ustalonych wartości, gdzie prawo winno być przestrzegane i równe dla wszystkich.

Na tle tych rozważań oraz po analizie specyficznej grupy ludzi – jaką niewątpliwie są więźniowie można dojść do wniosku, iż system penitencjarny (z pewnością w naszym kraju) jest nieefektywny i pozbawiony głębszej idei. Zasadniczo zdaję się, iż polityka karna w tym zakresie ukształtowana jest – wyłącznie w celu odseparowania jednostki skażonej przestępstwem od uczciwej części ludności. Problem polega na tym, iż w trakcie samego pobytu więźniowie wtłoczeni w ogromną machinę „odsiadywania” wyroku nabywają cech i umiejętności, jaki często trudno byłoby im odnaleźć na wolności. W tym więc sensie zakłady karne, zwłaszcza te o zaostrzonym rygorze (typu zamkniętego – jak w Goleniowie czy w Nowym Wiśniczu) stanowią jakby swoiste „uniwersytety” kreowania jednostek o umiejętnościach często zbliżonych do „perfekcyjnego złodzieja”.

Kara pozbawienia wolności, zwłaszcza na szczególnie długie okresy powinna zostać zminimalizowana i tam, gdzie jest to możliwe zastąpiona lub połączona poprzez mechanizmy takie jakwprowadzenie obszarów życia skazanych nie kontrolowanych albo słabiej kontrolowanych przez personel czy zezwolenia na posiadanie tzw. „sfery prywatności” oraz częstsze widzenia z rodziną. Kara pozbawienia wolności nie powinna w żadnym razie być stosowana w imię dyrektywy zemsty - „zemsta jako zasada porządku prawnego” 3. We współczesnym systemie penitencjarnym w Polsce więzienia są często skrajnie przepełnione, co może w pewnych okolicznościach mieć wpływ na naruszenie dóbr osobistych więźniów, co z kolej prowadzi nawet do odpowiedzialności Skarbu Państwa na podstawie art. 24 i 448 k.c. 4.Moim zdaniem ta negatywna polityka - braku możliwości pracy dla więźniów czy całkowitego odseparowania ich od społeczeństwa a później po wielu latach wypuszczenia na wolność i ich recydywy, może przyczynić się do zwiększenia w społeczeństwie liczby osób będących zwolennikami kary śmierci dla najcięższych i beznadziejnych przypadków skazanych. Stać się tak może właśnie dlatego, iż obywatele będą traktować system zakładów karnych w Polsce jako swoistego rodzaju moloch, który raczej uczy mniej doświadczonych fachu przestępczego i zachowań dewiacyjnych (w skrajnie negatywnym tego słowa rozumieniu) niż w jakikolwiek sposób przyczynia się do zinternalizowania przez przebywających tam – norm akceptowanych społecznie. Poza tym ważną rolę odgrywają również koszty utrzymania więźniów, dla których pobyt w celi jest raczej wypoczynkiem przed następną akcją niezgodną z prawą niż jakąkolwiek odstraszającą sankcją.

„Nienawidzą innych ludzi. I jeżeli posiadają więzienia, zapełniają je więźniami. Ale w ten sposób umacniają swego wroga, bowiem więzienia promieniują silniej niż klasztory”5.

1 Art. 176 ust. 1 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. 
2 K. Bułat, P.Czarniak, A. Gorzelak i wsp. „Kryminologia”, Wolters Kluwer, 2007, strona 169
3 J. Błachut, A. Gaberle, K. Krajewski, „Kryminologia”, Info Trade, 2007, strona 491
4 Wyrok SN z dnia 28 lutego 2007 r., V CSK 431/06
5 Antoine de Saint-Exupéry

Autor: Łukasz Rosiak

Na niniejszej stronie można - między innymi - znaleźć znaczną liczbę tekstów mojego autorstwa z takich dziedzin jak: prawo, wiedza o społeczeństwie, historia, język polski, język angielski oraz recenzje filmów i stron internetowych :)

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
stat4u